Pradziadek Piorunów

Zanim byli Zeus, Perun i Indra, ludzie ze stepów modlili się do jednego pana burzy. Spotkałem go w muzeum w Ankarze. A pod kamiennymi wrotami czekała jego żona.

Pradziadek Piorunów
Tabl. I. Turcja

Wracając do Polski, zatrzymałem się na chwilę w Ankarze. Od dawna chciałem zobaczyć Muzeum Cywilizacji Anatolijskich. I miałem farta, bo trafiłem akurat na wyjątkową wystawę artefaktów z okolic granicy z Syrią.

Stanąłem przed jedną gablotą i patrzyłem w twarz boga starszego niż Zeus.

Bóg ze stepu

Cofnijmy się o kilka tysięcy lat.

Ze stepów między Morzem Czarnym a Kaspijskim, z terenów dzisiejszej Rosji i Ukrainy, ruszyły na południe wielkie grupy ludzi. Część z nich żyła koczowniczo, bez stałego domu, w ciągłym ruchu za zwierzyną i stadami.

Z czasem rozeszli się w różne strony. Jedni dotarli do Anatolii, czyli dzisiejszej Turcji. Inni poszli dalej na wschód, aż do Indii. Tę drugą grupę nazywa się dziś Ariami wedyjskimi.

Gdzie by nie dotarli, ciągnęli ze sobą tego samego boga. Pana nieba, burz i piorunów. Takiego „szefa od pogody”. Najważniejszego, bo od niego zależał deszcz, plony i przetrwanie.

Jemu składano największe ofiary. Najcenniejszą był biały rumak. Mówiło się nawet, że jeśli złoży się naraz sto rumaków, władca bogów zejdzie z nieba.

Teszub

Na zdjęciu poniżej Teszub, bóg burzy i piorunów. Robi wrażenie.

Bo zanim „urodzili się” Zeus, Jowisz, Indra czy nasz słowiański Perun, ludzie na tych ziemiach od dawna modlili się do władcy burz.

I wszędzie opowiadali prawie ten sam mit. Bóg burzy staje do walki z wielkim wężem albo smokiem, wygrywa i przywraca światu porządek. U Hetytów i Hurytów, na terenach dzisiejszej Turcji i Syrii, Teszub walczy z wężem Illujanką. W Rygwedzie Indra zabija węża Wrytrę. U Słowian Perun bije się ze Żmijem.

Ten sam motyw, inne miejsce, inne imię.

Czyli patrzę na pierwotnego boga, do którego modlili się nasi przodkowie. Siedzi gdzieś wysoko w chmurach i z góry dogląda swojej trzódki. W sumie niewiele się od tamtego czasu zmieniło :)

Pasterz pod wrotami

Na kolejnym zdjęciu mieszkaniec anatolijskich wiosek, potomek ludzi, którzy żyją tu od epoki brązu.

Wielu z nich do dziś żyje półkoczowniczo. Zimą schodzą do dolin, latem idą z owcami wyżej, na górskie pastwiska. Ten zawód przechodzi z ojca na syna. Młodzi uczą się czytać pogodę z chmur, prowadzić stado i chodzić po górach bez mapy.

Ten pan wypasa owce pod wielkimi kamiennymi wrotami. Od razu skojarzyły mi się z miejscem po drugiej stronie świata, z kamienną bramą nad jeziorem Titicaca w Peru. Peruwiańczycy mówią na takie wrota La Puerta del Diablo, czyli Portal Diabła. Wielkie „drzwi donikąd” wykute w skale.

To nie grób Midasa

Długo uważano, że te wrota to grobowiec Midasa.

O Midasie na pewno słyszeliście. Król, który wszystko, czego dotknął, zamieniał w złoto. Nie dlatego, że miał smykałkę do interesów :) Dostał taki dar od bogów. I ten dar okazał się przekleństwem, które o mało go nie zabiło.

Dziś archeolodzy uważają, że to żaden grobowiec, tylko kamienna fasada poświęcona bogini. Takie starożytne Gwiezdne Wrota. Stajesz przed nimi i czekasz, aż bogini do ciebie wyjdzie.

Jaka bogini?

Kybele

Kybele, czyli Magna Mater, Wielka Matka.

Potężne bóstwo natury, gór, płodności i dzikich zwierząt. Najczęściej siedzi na tronie między lwami, ale w Anatolii łączono ją też z wężem i z istotami pół kobiecymi, pół gadzimi.

Jej kult był głośny. Bębny, piszczałki, cymbały i taniec, który wprowadzał w trans. Składano ofiary i wylewano wino, mleko i miód. Niektórzy łączą ją z Hebat, żoną Teszuba. Czyli z żoną pradziadka piorunów.

W Turcji, Syrii i Libanie do dziś tli się silny kult kobiety-węża, o którym prawie się nie mówi. Najmocniej trzyma się wśród Kurdów, ale to temat na inną wyprawę. Kobieta, która od pasa w dół ma ciało węża, pojawia się u mnie na blogu nie pierwszy raz. I pewnie jeszcze wróci.

Skąd to wiem

  • Hipoteza stepowa (kurhanowa) o pochodzeniu ludów indoeuropejskich i ich wędrówkach do Anatolii i Indii.
  • Mit o walce boga burzy z wężem: Teszub i Illujanka, Indra i Wrytra, Perun i Żmij.
  • Teszub, hurycki bóg burzy; zbiory Muzeum Cywilizacji Anatolijskich w Ankarze.
  • Tak zwany Pomnik Midasa (Midas Anıtı) w Yazılıkaya we Frygii, przybytek bogini Matar, czyli Kybele.
  • Kult Kybele (Magna Mater).

— Robert

Komentarze

Ładowanie komentarzy…

Dodaj komentarz