Jaki normalny proboszcz katolickiego kościoła umieszcza nad wejściem napis „Terribilis est locus iste”, czyli „To miejsce jest straszne”?
Nad napisem jest stela z Marią Magdaleną.

Ołtarz
Po wejściu kościół na pierwszy rzut oka wygląda normalnie. Ławki, ołtarz, na ścianach stacje drogi krzyżowej.
W środku panował półmrok i ciężko było cokolwiek zobaczyć. Najpierw wyłoniły się drewniane ławki, a w głębi majaczył ołtarz. Kiedy podszedłem bliżej, okazało się, że ten ołtarz w niczym nie przypomina tych z polskich kościołów.

Dwoje świętych po obu stronach trzyma na rękach dzieci. Dzieciaki wyciągają rączki, jakby „chciały do mamy”. Niżej, w jaskini, klęczy Maria Magdalena przed czymś, co Francuzi nazywają „żywym krzyżem”. To krzyż z łodyg, który wypuścił świeże pędy z liśćmi.

Droga krzyżowa w drugą stronę
To nie koniec dziwnych rzeczy w tym kościele. Stacje drogi krzyżowej idą w odwrotnej kolejności niż zwykle. A jedna z nich pokazuje ludzi, którzy pod osłoną nocy, w świetle księżyca, niosą półprzytomnego mężczyznę owiniętego w płachtę i przenoszą go gdzieś indziej.

To nie jedyny kościół w okolicy z takimi dziwnymi ołtarzami i obrazami. Wszystkie łączą się z Marią Magdaleną i jej przybyciem na południe Francji.
Budda w hoteliku
Wśród tych wszystkich świętych miejsc, dziwnych kościołów i pomysłów tak odmiennych od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, w samym środku Pirenejów, w małym hoteliku prowadzonym przez trzy rodzone siostry, spotkałem Buddę.

Usiadłem i musiałem pomyśleć.
Budda mówił, że ludzkość żyje w błędnym poglądzie. Na bazie tego błędnego poglądu i niezrozumienia świata stworzyliśmy rzeczy, które nie tylko ludzi ograniczają, ale też przynoszą mnóstwo cierpienia...
— Robert
Komentarze
Ładowanie komentarzy…