Biblioteka na pustyni i biały lis

Tysiąc kilometrów po saudyjskich drogach jak z GTA. Skały pokryte rysunkami sprzed tysięcy lat, Hegra i lis, który pokazał mi drogę.

Biblioteka na pustyni i biały lis
Tabl. I. Arabia Saudyjska

Wpis do dziennika. 8 października roku pańskiego 2023.

Październikowe słońce mocno grzeje nad Arabią Saudyjską, a ja jeżdżę samochodem po pustyni. Jazda po tym kraju przypomina trochę GTA 5. Anarchia na drogach, nikt nie przestrzega żadnych zasad. Ale po tysiącu kilometrów zaczynam łapać, że jest w tym jakiś rytm. Powoli się w nim odnajduję.

Dobrze, że znaki stopu na całym świecie mają ten sam kształt i kolor. Inaczej łatwo byłoby się pogubić 😉

Biblioteka

Cel podróży to biblioteka na pustyni. Tylko że to nie jest zwykła biblioteka. To formacje skalne, które ciągną się przez dziesiątki kilometrów i są pokryte rysunkami i napisami ludzi, którzy tędy przechodzili. Szli starożytnym szlakiem kadzidła, a niektóre z tych rysunków mają podobno nawet 12 tysięcy lat. Zastanawiam się, czy wśród tych prehistorycznych znaków znajdę jakąś wskazówkę dotyczącą budowy piramid w Egipcie.

A potem na horyzoncie pojawiła się Hegra. Miasto wykute w skałach, siostra słynnej Petry z Jordanii. Tysiące lat temu Nabatejczycy wykuwali tu w skale monumentalne fasady, a za nimi grobowce. Opad szczęki.

Drogi, których nie ma

Normalny widok: asfalt się kończy i zaczyna się szuter. I nie ma żadnej gwarancji, że gdzieś tam dalej jest przejazd. Raz już się wpakowałem i musiałem zawracać 100 km. Całe szczęście, że miałem dość paliwa, bo inaczej spędziłbym noc z wielbłądami na pustyni :) Google Maps pokazuje tu drogi, których nie ma. Nie można mu ufać.

Dajmon

Z cyklu „Baśnie tysiąca i jednej nocy” 🙂

Za górami, za palmami, tam, gdzie pustynia pokazuje swoje prawdziwe oblicze, jest niesamowity kanion. Kiedy wszedłem do środka, przywitał mnie biały lis pustynny. Najpierw nastawił uszy, a potem zgrabnie zeskoczył z kamienia i usiadł.

Od razu rozpoznałem w nim swojego dajmona. Dajmony to opiekuńcze istoty duchowe, które pokazują się ludziom pod postacią zwierząt. Mój dajmon wskazał mi drogę i razem dotarliśmy do serca tego miejsca. Można by je nazwać Luwrem pustyni.

Super uczucie, kiedy planujesz coś dla siebie i udaje się to w stu procentach. Nawet w tak nieprzewidywalnym kraju.

Najwyższy czas zmienić dekorację...

— Robert

Fotografie

Komentarze

Ładowanie komentarzy…

Dodaj komentarz