Pozdrowienia ode mnie i od tej pięknej pani, Samay, prosto ze środka lasu deszczowego na Borneo.
Pani pochodzi ze społeczności Iban, dawnych łowców głów. Ta społeczność jest samowystarczalna i może żyć bez kontaktu z naszą zgniłą cywilizacją. Mówią, że ludzie żyją tu nawet do setki.

Straszniki
My grodzimy pola i stawiamy strachy na wróble. Na Borneo stawia się „straszniki”.
To coś w rodzaju amuletu ochronnego. Często można je zobaczyć na polach ryżowych i innych uprawach. Działa to trochę jak lokalne voodoo. Taka tykwa z kolcami ma przyciągać istoty duchowe, które według mieszkańców gęsto zamieszkują las deszczowy i pomagają chronić plony. Te istoty żyją obok nas od samego początku.


Dwie rzeczywistości
Migawka z podróży. Życie na Borneo toczy się w dwóch rzeczywistościach. Starsze pokolenie robi to, co robiło zawsze. Pan na zdjęciu naprawia sieci do łowienia ryb w rzece.

Młodsze pokolenie siedzi w telefonach. Nawet do lasu deszczowego dotarła nasza cywilizacja i ten cyfrowy shit.
Przodkowie
Wrzucałem te migawki trochę wyrwane z kontekstu, więc napiszę, o co chodzi. Pojechałem na Borneo, bo chciałem porozmawiać z tymi ludźmi osobiście. Dłuższą relację opisałem we wpisie „Trzy dni drogi do świata, który powoli znika”.
Na zdjęciu są przodkowie. Ludzie na Borneo ich czczą.

Według przekazów pojawili się w Indonezji bardzo dawno temu, pewnie w neolicie. W dżungli panował wtedy totalny chaos. Plemiona walczyły ze sobą, dochodziło nawet do kanibalizmu. I wtedy przyszli jacyś ludzie o jasnej skórze. Potrafili zapanować nad sytuacją i wprowadzili prawa.
To mit założycielski wielu społeczności w Indonezji.
Kim byli ci ludzie? Skąd przyszli? Może to byli Indoeuropejczycy?
Borneo to drugie po Jawie miejsce w moim dużym projekcie podróżniczym, który mam nadzieję realizować w kolejnych latach :)
Bóg piorunów w dżungli
Jadąc na Borneo, myślałem, że temat pradziadka piorunów, którego odnalazłem w Turcji, mam już za sobą. Nawet mi przez myśl nie przeszło, że odizolowane społeczności w dżungli mogły słyszeć o naszym indoeuropejskim bogu burz i piorunów. O tym, z którego później wyrosło wyobrażenie Boga jako brodatego pana siedzącego w chmurach. Tego, którego w różnych miejscach i czasach nazywano Teszubem, Perkunasem, Perunem, Indrą, Sakką i tak dalej.
Nogi lekko mi się ugięły i aż usiadłem, kiedy usłyszałem, że na Borneo nie tylko czci się przodków i wyznaje animizm. Jest tu też panteon bogów. A jednym z najważniejszych jest Balingo, władca niebios, burz i piorunów.
I koło się zamknęło 🙂
W domach, wśród talizmanów zawieszonych w galeriach, obok ludzkich czaszek wiszących nad paleniskami, są też kamienne ostrza. Symbolizują zęby boga burzy. Mężczyzna, który miał takie „zęby”, zabierał je ze sobą na wojnę.


Wygląda więc na to, że bóg burzy i piorunów mógł przybyć na Borneo razem z tymi tajemniczymi przodkami.
Trochę grozy w tym wszystkim jednak jest 🙂
— Robert
Komentarze
Ładowanie komentarzy…